W Nowym Jorku, na Brooklynie, dwoje policjantów ściga przestępcę. Trzeba im przyznać, nie są pobłażliwi. Złapany, który jest oczywiście „niewinny” i on „nic nie zrobił” dostaje srogi łomot. Wygląda to niemal jak zły glina i jeszcze gorszy glina. Ujęty to mały handlarz narkotykami, policjanci starają się ustalić, jak wygląda łańcuch dostaw, od kogo mężczyzna zaopatruje się w towar. Czegoś udaje im się dowiedzieć, a złapany trafia tam, gdzie powinien, do aresztu.
Po służbie idą odreagować do baru. Jimmy (Gene Hackman), chyba miał inne plany niż tylko odpoczynek, z uwagą przypatruje się gościom. Wpada mu w oko grupa ludzi przy jednym ze stolików, rozpoznaje w niej przynajmniej dwóch dealerów narkotyków. Kilku innych rozpoznaje Buddy (Roy Scheider). Ludzie przy stoliku są dla policjantów mocno podejrzani, bardzo im nie pasuje to towarzystwo. Szczególną uwagę na siebie zwraca nierozpoznany przez partnerów mężczyzna, szasta on pieniędzmi na prawo i lewo. Postanawiają bliżej mu się przyjrzeć, może trzeba trochę za nim pochodzić? Taki to los policjantów, cały czas w pracy.
Salvatore (Tony Lo Bianco), prowadzi coś w rodzaju kawiarni, można zjeść śniadanie, napić się kawy, poczytać gazety. Miał już konflikt z prawem, został zatrzymany za napad z bronią. Napadnięty jednak nie wniósł oskarżeń, więc się mu upiekło. Policja podejrzewa go również o pewne zabójstwo. Jego żona, Angie (Arlene Farber), również jest na bakier z prawem. Sklepik przynosi pewne zyski, ale nie takie, aby mieć bardzo dobrej klasy samochód, czy bywać w luksusowych lokalach. Ewidentnie ma coś na boku i to prawdopodobnie nielegalnego. Szybko wychodzą powiązania z ludźmi handlującymi narkotykami.
Policjanci dostają cynk o planowanej dostawie. Ma być niedługo, ale informator nie wie nic więcej. Dostawa powinna być duża, na ulicach brakuje towaru. Dostawcy pochodzą z Francji, są podejrzliwi, uważni i bardzo ostrożni. Szczególnie sprytny jest Alain Charnier (Fernando Rey), szybko orientują się, że policja go śledzi.
„Francuski łącznik” oparty jest na faktach. Wiadomo jest, że to życie pisze jedne z najlepszych scenariuszy. Trzeba je jednak umiejętnie przedstawić i tu, na szczęście, twórcom się to udało.
W filmie widać, że praca policjanta nie zawsze to spektakularne pościgi, czy zakończenie sprawy w „48 godzin”, to żmudna, nudna praca. Trzeba walczyć nie tylko z przestępcami, ale i z ograniczeniami jakie mają struże prawa. Na podsłuch trzeba mieć zgodę i jest ona tylko czasowa. Jak nie uda się niczego dowiedzieć, to trudno, trzeba szukać innych sposobów.
Właśnie tu, jest pokazana akcja, które nie trwa szybko, zajmuje to tygodnie. Podobał mi się sposób przedstawienia obserwacji – ta jest ukazana jako niezmiernie nuda. Jakie są szanse, że coś się stanie w chwilę po rozpoczęciu obserwacji? To ponownie godziny, jak nie dni nudy. Film pokazuje policjantów jako ludzi, im też zdarzają się pomyłki i to bardzo kosztowne.
Film również zyskuje na plenerach, zaułki Marsylii, jak i Nowego Jorku w latach 70 są obskurne. Wnętrza, ulice, to nie typowy film z Hollywoodu, gdzie każdy mieszka w dwustumetrowych, lśniących, czystych i bezpiecznych apartamentach. Dodaje to autentyzmu.
Sam „Francuski łącznik” utrzymał mnie przez cały seans w napięciu, scena pościgu jest świetna i absorbująca uwagę.
„Francuski łącznik” nie zestarzał się, owszem, świat wygląda inaczej, ale problemy pozostały takie same. Policja nadal pracuje w podobny sposób, może tylko ma na swoich usługach lepszą technologię, ale i jej przeciwnicy również. Narkotyki również cały czas są obecne, więc i walczyć z ich handlarzami trzeba. Na pewno jest to film warty uwagi.
Tytuł polski: Francuski łącznik
Tytuł oryginalny: The French Connection
Reżyseria William Friedkin
Gene Hackman jako Jimmy „Popeye” Doyle
Roy Scheider jako Buddy Russo
Fernando Rey jako Alain Charnier
Tony Lo Bianco jako Salvatore Boca
Marcel Bozzuffi jako Pierre Nicoli
Arlene Farber jako Angie Boca
Artur Wyszyński