W małym, cichym, francuskim miasteczku, mieszkańcy wiedli spokojne życie. W latach 60 każdy wiedział, gdzie należy, każdy wiedział, co ma robić. Mieszkańcy nie wychodzili przed szereg, trzymali się swojego miejsca. Kiedy ktoś chwilowo o tym zapomniał, reszta wskazywała mu właściwą drogę. Widząc coś, czego nie powinni, odwracali wzrok. Nie wyobrażali sobie niedzieli bez mszy świętej. Zawsze dotrzymywali tradycji, niezależnie od okoliczności, jest ona dla mieszkańców bardzo istotna. Są na wskroś konserwatywni. Tak wiodą życie. Do czasu.