Czyli: jak tylko Łysielcowi spadnie włos z głowy, to ja go dorwę!
Grupa tajemniczych osób podjeżdża pod pewien budynek. Samochodów jest sporo, wszystkie identyczne, robi to pewne wrażenie. Do budynku wchodzi jedynie czwórka mężczyzn. Wygląda, że dwoje z nich to jacyś ochroniarze, pozostała dwójka ma przy sobie nesesery. Jadą na ostatnie piętro, gdzie czeka na nich kolejna grupka ludzi. Następuje wymiana walizek – to zakup klejnotów. Każdy z nich jest sprawdzony, a wszystkie pieniądze policzone (ręcznie, nie mają maszynki do tego). Nie wiedzą jednego, na sąsiednim budynku jest młody człowiek z harpunem mający zamiar polować na wieloryby, to znaczy oczywiście strzelić owym harpunem w okno pokoju gdzie następuje transakcja.