King Kong (Sam Hui) przebywa w Paryżu, chyba podoba mu się tutaj. Nie wie, że ktoś na niego czyha. Jest to tajemnicza, kobieta o urodzie Azjatki w bardzo futurystycznych (nawet dzisiaj) okularach. Kiedy on z wielkim zainteresowaniem śledzi życie na paryskich ulicach – to znaczy przygląda się paryżankom, ona zmontowała karabin i w niego mierzy. To nie byle jaki karabin, jest to wręcz granatnik (przynajmniej pocisk przypomina skrzyżowanie pocisku z moździerza z rakietą). Czyżby King tak mocno zalazł komuś za skórę, że zdecydowali się go pozbyć i to w tak zdecydowany sposób?
King rozglądając się wokoło, natrafia w końcu na przeciwniczkę, w ostatniej chwili udaje mu się uniknąć pocisku. Pogoń za zabójczynią jest przerwana, tym razem jest to atak z rzeki. Z przepływającej motorówki King jest zaatakowany… kapeluszem. Rzucony kapelusz lata i ma wściekle ostry rant. Kingowi udaje się zasłonić walizką, ale po jej uszkodzeniu widać, jak niebezpieczna jest ta niekonwencjonalna broń. Przeciwnikowi udaje się ujść.
Pogoń za kobietą trafia na nieodłączne miejsce Paryża – Wieżę Eiffla. Ataki bynajmniej się nie kończą, w windzie czeka na Kinga kolejny przeciwnik – Buźka (Richard Kiel) tu zwany jako Big G (jakby ktoś nie wiedział, aktor wcielił się w obie role Bużkę i Big G.). Trzeba przyznać King, że jest przy nim malutki. Ataki na Buźkę nie wywierają żadnego wrażenia, to tak jakby King atakował skałę. Na dodatek do windy dosiada się szalony kapelusznik. Walka przenosi się poza windę, na samą wieżę. Po krótkiej szamotaninie Kingowi udaje się uciec, bezpiecznie ląduje w Sekwanie.
Tam natrafia na… okręt podwodny. Okręt próbuje go… zjeść i nawet przy pomocy butów nie udaje się Kingowi uciec, okręt go pożera (wiem, że to zdanie brzmi surrealistycznie, ale tak jest w filmie :-) ). Okręt jest… brytyjski. W jego środku King spotyka człowieka z pistoletem (nie jest złoty, znaczy pistolet). Człowiek wygląda jak… Bond (Jean Mersant) i obowiązkowo otoczony jest pięknymi kobietami. To on stoi za atakami na Konga. Chciał go w ten sposób… sprawdzić, czy nadaje się do powierzenia mu misji (oczywiście tajnej i niebezpiecznej, a także niezwykle istotniej). King test zdał, nadal żyje.
Sama Królowa Anglii sądzi, że King jest do tego zadania idealny. Jej korona została skradziona, a klejnoty z niej sprzedane w Hongkongu. King Kong to znany złodziej klejnotów, więc kto jak nie on może je odzyskać? „Bond” zapewnia mu najlepszą asystentkę. To agent 701 (Naomi Otsubo). Będzie też szczodrze wynagrodzony. Mając taką asystentkę, King zgadza się wykonać misję. Znany jest ze swojej słabości do pięknych kobiet. Będzie musiał włamać się w kilka miejsc, aby ukraść trzymane tam klejnoty.
Pierwszy z nich jest w… Kwaterze Głównej Policji. Pracuje tam jego przyjaciel Albert Au, zwany Kodojackiem (Karl Maka). On i jego żona, Ho Tung-sze (Sylvia Chang) mają problemy rodzinne i to poważne. Nie mogąc znieść wybryków męża, Ho odchodzi od niego, zostawiając go samego z małym Kodojackociątkiem, czyli Juniorem.
Skok na policję był dla Konga dziecinnie prosty, a ucieczka widowiskowa. Wieści o rabunku szybko docierają do Kodojacka, ale King ma bardzo dobre alibi, wręcz niezbite. Aby ustalić, kto to mógł zrobić, policja korzysta z super, bajeranckiego komputera. Jedak jego, prawidłowe odpowiedzi, nie pasują Kodojackowi. Mimo wszystko to jednak detektyw, w końcu wpada na właściwy trop.
Drugi skok nie będzie już tak łatwy, policja jest w pogotowiu…
„Szaloną misję 3” widziałem w początkach lat 90, kiedy masowo pojawiły się VHSy. Z całej serii „Szalona Misja”, chyba widziałem tylko jedną część – tą opisywaną i zapamiętałem jedną scenę, tą z Królową. Musiała ona wywrzeć na mnie duże wrażenie, choć nie jest to nic spektakularnego. W trakcie oglądania przypominały mi się i inne sceny. Dziwne tylko, że nie zapamiętałem zamka do sejfu, to czysty absurd, Trzeba było mieć łeb, aby na takie coś wpaść… Jak widać, do serii wróciłem po latach.
Film pozostaje zgodny ze wcześniejszymi częściami, to nadal komedia, bijatyka i przeplatana niekiedy parodiami innych filmów. Zmienia się na szczęście tylko fabuła, bohaterowie pozostają ci sami. To bardzo dobrze, ponieważ są tak charakterystyczni i sympatyczni, że szkoda byłoby zaprzepaścić tego i wymienić ich na innych.
Szybko po rozpoczęciu filmu widz może się zorientować, że tym razem twórcy postanowili przyjrzeć się Bongowi. W części pierwszej „Szalona misja” dostało się, lekko, Różowej Panterze, w drugiej Brudnemu Harremu i ogólnie Clintowi Eastwoodowi, teraz przyszedł czas na Bonda. Choć pojawia się też domieszka… Mad Maxa. No może w zasadzie wstrząśnięta, niezmieszana. Chyba budżet się zwiększył, ponieważ pojawiają się aktorzy, którzy nie przypominają pierwowzorów, a są nimi – Big G, to przecie| Buźka z Bonda.
Jako że to komedia, przeciwnicy, szczególnie ci z początku są przerysowani i to aż do bólu, tylko się obłąkańczo śmieją. Pasuje to do filmu.
Bohaterowie, jak wspominałem, pozostali ci sami, podobnie ma się też sprawa z innymi motywami występującymi w poprzednich filmach. Jest więc i humor ponownie bez zmian, slapstikowy. Jest jeszcze więcej absurdu i surrealizmu. Niektóre pomysły są znakomite w swej absurdalności. Są chyba obowiązkowe już dla tej serii różnorakie techniczne bajery. Efekty specjalne również są bez zmian. Nie są super zaawansowane technicznie, ale do komedii pasują.
„Szalona misja 3” oglądało mi się tak jak poprzednie filmy, bardzo dobrze. To lekka, przyjemna komedia polana azjatyckim sosem – muszą być spektakularne bijatyki, z domieszką absurdalnego humoru. Na pewno, ponownie, dużym plusem są aktorzy i dobrze przez nich zagrani bohaterowie.
Tytuł polski: Szalona misja 3
Tytuł oryginalny: Zuijia paidang zhi nuhuang miling, Mad Mission 3: Our Man from Bond Street, 最佳拍檔之女皇密令, Aces Go Places 3
Reżyseria Hark Tsui
Sam Hui jako King Kong
Karl Maka jako sierż. Albert „Kodojack” Au
Sylvia Chang jako nadkomisarz Ho Tung-sze
Jean Mersant jako James Bond
Naomi Otsubo jako Agent 701
Huguette Funfrock jako Królowa Anglii
Diego Swing jako szejk Abbas
Richard Kiel jako Big G
Artur Wyszyński
Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.