King Kong (Sam Hui) przebywa w Paryżu, chyba podoba mu się tutaj. Nie wie, że ktoś na niego czyha. Jest to tajemnicza, kobieta o urodzie Azjatki w bardzo futurystycznych (nawet dzisiaj) okularach. Kiedy on z wielkim zainteresowaniem śledzi życie na paryskich ulicach – to znaczy przygląda się paryżankom, ona zmontowała karabin i w niego mierzy. To nie byle jaki karabin, jest to wręcz granatnik (przynajmniej pocisk przypomina skrzyżowanie pocisku z moździerza z rakietą). Czyżby King tak mocno zalazł komuś za skórę, że zdecydowali się go pozbyć i to w tak zdecydowany sposób?