Do osady poszukiwaczy złota przybywa grupa jeźdźców. Oczywiście nie są to kupcy, czy artyści z przyjezdnego cyrku. Nie mają zamiary nic sprzedawać, mają inny cel. Atak jest z zaskoczenia, nieprzygotowani i nieuzbrojeni poszukiwacze nie mają szans. Napastnicy nikogo jednak nie zabijają, nikogo nie rabują. Niszczą kilka zabudowań, zabijają parę zwierząt i sieją chaos. Po tym wszystkim bez słowa odjeżdżają. Tak jakby miało to być jakieś ostrzeżenie, próba przypomnienia poszukiwaczom, że oni są w pobliżu. Niepokój i strach jest obecny w sercach i duszach poszukiwaczy. Boją się. Nie wygląda jednak na to, aby chcieli opuścić okolice Carbon Creek.