Prawda. Terry Pratchett

Prawda. Terry Pratchett

2016-06-24 | Artur Wyszyński | Literatura | |
Czyli prawda Cię wyzwoli A - Z!

Krasnoludy, awanturnicza rasa o niewielkim wzroście, nadrabia to jednak bojowością, miłością do rodziny, piwa, a przede wszystkim złota. Przedstawiciele tej rasy są obdarzeni siłą i pomysłowością – to zdolni górnicy, rzemieślnicy i inżynierowie. Do największego z krasnoludzkich miast – Ankh-Morpork przybyła właśnie ich kolejna grupa. Przybyli z swoim najnowszym wynalazkiem – prasą. Nie stolarską, nie taką do prania, tylko prasą umożliwiającą druk. W Świecie Dysku pojawia się ruchoma czcionka.

W mieście mieszka również William de Worde – zapisywacz rzeczy. Można go wynająć aby napisał list, podanie, etc. On sam wysyła listy do ludzi obdarzonych władzą. Informuje ich w nich o różnych ciekawostkach. Taki ma pomysł na biznes. Napisany list zanosi do grawera, który tworzy Williamowi kilka kopi jego informacji.

Niemal zaraz na początku powieści drogi krasnoludów i Williama się skrzyżują. Pan de Wodre z zdumieniem wysłuchuje propozycji krasnoluda - Gunilla Dobrogóra – aby nie drukować kilku sztuk listów, a pójść nawet w setki. Po co zarabiać 50 dolarów na 10 listach, kiedy można sprzedawać setki papierów z informacjami po 20 centów?

Młody William nie bardzo wierzy w sukces, kto chciałby czytać o tym co się dzieje w mieście? Znajduje jednak dystrybutorów – bardzo charakterystycznych – i zaczyna kolportaż. Jego produkt nie ma jeszcze nazwy.

Jego informacje przebojem zdobywają rynek. Ludzie kupują, a pieniądze zaczynają gromadzić się w stosy. Pojawia się coraz więcej nowych pomysłów. Pojawia się też pierwsza reporterka. Niestety pojawia się też konkurencja – ma lekko inny model biznesowy. O ile William stara się być rzetelny i publikować w „Pulsie Ankh-Morpork” sprawdzone informacje, jego konkurencja nie bardzo.

Informacji nie zabraknie w mieście pojawia się Komitet De-elekcji Patrycjusza. Ma on plan na pozbycie się Lorda Vetinariego, plan który ma bardzo dużo szansę się powieść. Lord Vetinari zostaje wrobiony w prymitywną próbę… morderstwa. Owszem jest on z wykształcenia skrytobójcą, ale jest nieaktywny na tym polu działalności.

Pomoc dla Komitetu stanowi dwoje wynajętych indywiduów. Są bardzo charakterystyczni, nawet jak na cykl Świata Dysku. Pan Szpila głównie myśli i planuje, Pan Tulipan ma olbrzymie pokłady brutalności i przemocy, ma on zaskakujące hobby/umiejętności/wiedzę. Jest wybitnym ekspertem od sztuki. Lubi też wszelkiego rodzaju chemię (je/pije/wciera/wącha) - nie ważne co to jest. Oboje przeklinają!

William de Worde zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Jest przy tym przynajmniej tak samo denerwujący jak Samuel Vimes – a to jest już sztuka. :-) Oczywiście komendantowi Straży Miejskiej to bardzo się nie podoba, ale Sam niemal od razu odkrywa potężną broń Williama – cytaty. William potrafi cytować – a jest to potężna broń.

Wydawanie gazety nie okaże się do końca bezpieczną działalnością.

Prawda” to dwudziesta piąta powieść z cyklu Świat Dysku. Jak można się domyślić autor parodiuje tu mass media - gazety. Jak zawsze sprytnie przemyca swoje przemyślenia i trafne uwagi. Doskonale jest tu pokazana manipulacja jaką dziennikarz może zastosować na swojej „ofierze” i jak bardzo trzeba uważać na swoje słowa. Powieść jest pełna humoru i zaskakujących pomysłów – fotoreporterem w gazecie zostaje dość pechowy wampir Otto Chriek. Korzysta on niekiedy z doświetlenia – światodyskowej lampy błyskowej. Przypominam, że jest on WAMPIREM, a używa silnego błysku ŚWIATŁA. Efekty, a raczej pomysły na przeciwdziałanie im, są bardzo interesujące.

Są tu i rozważania o druku jako takim, ale i o tym jak drukować w kolorze – nie wiem jak było w oryginalnej wersji powieści, ale czuję tu odwołania do CMYKa. :-) Może jednak się mylę. :-)

Z ciekawostek dowiemy się więcej o kwestorze, poznamy jego personalia.

Pan Szpila i Pan Tulipan – czyli Nowa Firma, to najbardziej negatywne postacie jakie autor umieścił w swoim cyklu. Nie przeczytałem o żadnej innej postaci która mogłaby ich w tym przebić. Są brutalni, wulgarni, są szaleni i bardzo skuteczni.

Powieść można zaliczyć do pod cyklu „biznesowego” lub o ewolucji przemysłowej – jest on, dla mnie, równie przyjemny do czytania co pod cykle o czarownicach z Lancre, czy Straży Miejskiej.

Prawda” jak każdą inną powieść Terrego Pratchetta z cyklu Świata Dysku szczerze polecam.

 

Artur Wyszyński

 Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa
                        3.0 Polska.

Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Archiwum

Zobacz również: