Winnetou. Karol May

Winnetou. Karol May

2014-04-25 | Artur Wyszyński | Literatura | Wyświetleń: 1984 | Wersja PDF | Wydrukuj
Czyli powrót do dzieciństwa.

Winnetou, powieść Karola Maya o szlachetnym wodzu Apachów i jego białym bracie Old Shatterhandzie. Powieść którą czytałem jako pachole. Powieść o wartkiej akcji i przygodach. Czy przetrwała próbę czasu i nadal może bawić? Czy po latach wyda się ona banalną, głupawą i naiwną historią?

Będąc wspomnianym wcześniej dzieciakiem, w czasach gdy do szkół uczęszczałem, młodym i pięknym będąc (teraz nawet „i” się nie ostało :-) ), czytając Winnetou nawet do głowy mi nie przyszło, że można opisać miejsca w których się nie było i nie widziało. Z zaskoczeniem przyjąłem informację że Karol May Stany Zjednoczone odwiedził po raz pierwszy, wiele lat po napisaniu tej powieści. Miejsca opisane w niej wydawały mi się tak realistyczne, że sam chciałem się udać i je zobaczyć. Dziecięce marzenia brutalnie rozwiane przez prawdę… :-(

Po wielu latach postanowiłem przeczytać raz jeszcze opowieść o najsłynniejszym z Apachów. Spotkać się raz jeszcze z Old Shatterhandem – walecznym, sprawiedliwym i silnym białym bratem Winnetou. Pośmiać się z pomyłek Sama Hawkens’a – miłego, sympatycznego, lojalnego i pełnego humoru, doświadczonego wesmana. Przypomnieć sobie jego perukę i jego „jeśli się nie mylę”. Zasmucić się losem Kleki-petry, Inczu-czuny i jego córki Nszo-czi. Pomstować na złego Santera. Przeczytać raz jeszcze o innych „oldach” Old Death i Old Firehandzie. Uśmiechnąć się czytając jak żaden z spotykanych przez alter ego Karola Maya – Old  Shatterhanda – nie rozpoznaje go i uparcie nazywa greenhornem.

Muszę przyznać, że powieść nadal się przyjemnie czyta nawet z bagażem wiedzy, że miejsca, osoby, a nawet język zostały wymyślone przez autora. Może dlatego że powieść jest logicznie napisana i pełna akcji. Mało jest miejsca, aby czytelnik miał czas się nudzić. Jak nie tropimy śladów, to podziwiamy piękne krajobrazy – prerie, doliny, góry, indiańskie osady i ukryte siedliska i warownie. Podchodzimy wroga, lub go ścigamy.  Czytamy o gorączce złota i budowie nowych linii kolejowych. Uczestniczymy w zuchwałych ucieczkach i pomagamy bronić pociągi przed napadami. Akcji jest niemal aż nadmiar.  Dobrze że autor podzielił powieść na trzy tomy.

Oprócz warstwy przygodowej, autor ubolewa nad losem Indian.  Nie raz z ust bohaterów padają ponure słowa, o końcu wolności rdzennych mieszkańców Ameryki. Że spotka ich taki sam los jak bizony i mustangi, jak nie zostaną całkowicie zabici to ci którzy zostaną, trafią gdzieś na margines. Gorzkie to słowa, lecz jakie prawdziwe…

Podsumowując, Winnetou nadal dobrze się mi czytało i zachęciło mnie do sięgnięcia po inne powieści Karola Maya, może nie od razu, ale w przyszłości na pewno.

Artur Wyszyński

 Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa
                        3.0 Polska.

Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Archiwum

Zobacz również: