Szlachcic Robin „Hood” z Loxley (Cary Elwes) przebywa w arabskiej niewoli. Dostał się do niej podczas Wyprawy Krzyżowej. Więzienie nie jest lekkie, tortury, złe warunki przetrzymywania, jedzenie, które jeżeli już jest, ciężko nazwać jedzeniem. Nie łamie to jednak ducha młodego mężczyzny, nie ma zamiaru zdradzić swojego króla Ryszarda (Patrick Stewart), nawet kiedy jest poddany torturom. Postanawia za to uciec z niewoli i wrócić do Anglii. Jeden z towarzyszy niewoli, prosi go o zwrócenie uwagi na jego syna Ahchoocha (Dave Chappelle), który przybywa w Anglii na wymianie studenckiej. Ucieczka jest… prosta i nieskomplikowana.
Po przepłynięciu (wpław!) drogi z Jerozolimy do Anglii szybko spotyka Ahchoocha i ratuje go z opresji. Wspólnie rozpoczynają podróż przez kraj, w którym władzę przejął, po nieobecnym bracie Ryszardzie, zły i niegodny tronu Książę Jan (Richard Lewis). Razem docierają do rodzinnej posiadłości Robina. Tu okazuje się, że zamek właśnie… odjeżdża, zabrany za brak spłaty podatków. To nie koniec złych wieści, Robin stracił też całą rodzinę. Jest więc sierotą i jest bezdomny. Nie mając innego wyboru, razem z Aciuchem i niewidomym służącym Blinkinem (Mark Blankfield) muszą zamieszkać w lesie.
Robin jest znakomitym łucznikiem, jest trafić we wszystko, o czym pomyśli. Przyda się to bardzo w walce z uzurpatorem i jego poplecznikiem, równie złym szeryfem z Rottingham (Roger Rees). W tej walce nie będzie sam, szybko znajduje sobie podobnych sobie towarzyszy, z którymi będzie łupił bogatych, a to, co uda mu się pozyskać, rozdawać będzie biednym. Tym tylko zaskarbi sobie wdzięczność lokalnej społeczności.
Aby jeszcze bardziej upokorzyć szeryfa, pokrzyżuje mu plany matrymonialne. Szeryf chce za żonę Marian (Amy Yasbeck), młodą i piękną księżniczkę. On ją kocha, ta go nienawidzi. Kobieta szybko zakocha się z wzajemnością w zawadiackim rozbójniku.
„Robin Hood Faceci w Rajtuzach” to odpowiedź Mela Brooks, na produkcję Hollywoodzką „Robin Hood: Książę złodziei”. Ciężko tu było coś zmienić w fabule, ta w końcu jest powszechnie znana z innych produkcji, jak i legend. Można za to było coś dodać – całą masę humoru i gagów.
W czym jak w czym, ale w komediach i parodiach to Mel Brooks się specjalizuje. Niektóre z gagów są tak znakomite, że zapadają w pamięć, już po pierwszym obejrzeniu filmu i zostają w niej utrwalone. Nawet po blisko 30 latach od premiery filmu wystarczy pomyśleć o filmie i sceny stają przed oczami. To tylko dobrze świadczy o Melu i jego kunszcie.
„Robin Hood Faceci w Rajtuzach” dobrze się ogląda, nie zawiera scen nieodpowiednich dla dzieci, choć dorosły, co oczywiste, szybciej znajdzie tam powody do śmiechu. Są osoby, dla których jest on nawet lepszy od pierwowzoru, więcej się w nim dzieje, jest więcej akcji, i co oczywiste humoru.
„Robin Hood Faceci w Rajtuzach” to miła odskocznia, sam raz na niedzielne przedpołudnie, można nabrać dzięki niemu humoru na cały dzień.
Tytuł polski: Robin Hood Faceci w Rajtuzach
Tytuł oryginalny: Robin Hood: Men in Tights
Reżyseria Mel Brooks
Cary Elwes jako Robin Hood
Richard Lewis jako Książę Jan
Roger Rees jako Szeryf z Rottingham
Amy Yasbeck jako Marian
Mark Blankfield jako Blinkin
Dave Chappelle jako Ahchoo
Megan Cavanagh jako Broomhilde
Eric Allan Kramer jako Little John
Matthew Porretta jako Will Scarlet O'Hara
Tracey Ullman jako Latrine
Patrick Stewart jako Król Richard
Mel Brooks jako Rabin Tuckman
Artur Wyszyński
Ten tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.